piątek, 15 lipca 2016

ŁĄKODUCH...

Zasnął Duch nad stawem w nieskoszonej trawie
i śnił, że jest łąką. O, a to ciekawe!
Wesołe motylki, każdej łąki goście,
usiadły na jego nosie – dużym oście.

Psotny wiatr cichutko bajał szmaragdowo,
rozkołysał maki nad dmuchawca głową,
dał nurka w pokrzywy, połaskotał Ducha
i strącił ze szczawiu żuka obżartucha.

A na brodzie Ducha – kwitły koniczyny.
Pod nimi biedronki śpiewały: „Tańczymy!”
I razem ze świerszczem, który grał poleczkę,
weszły na liść babki potańczyć troszeczkę.

Duszek się zawinął w kocyk gęstej darni –
z ziół, kwiatów, traw różnych… Przyglądał się armii
owadów, pędraków, płazów i ślimaków
różnych drobnych ssaków oraz małych ptaków.

Gdy spał spełnił swoje najskrytsze pragnienie –
ogrzał biały brzuszek słonecznym promieniem.
Kiedy się obudził, zrobił cztery skłony,
i poczuł się lekko,
i stał się…

ZIELONY!

wtorek, 10 maja 2016

KTO SZUKA, TEN ZNAJDZIE

Znalazłam wczoraj na plaży nowy wierszyk, rymowankę do serii O DUCHACH... A pogoda była śliczna... :)


Może się tak zdarzyć
na nadmorskiej plaży,
kiedy muszli szukasz –
znajdziesz w piasku Ducha.

Nie jest straszny wcale
i ma wiele zalet.
Gdy z nim trzymasz sztamę
będzie parawanem
lub kocem plażowym
w wiewiórki i sowy.

Może stać się nagle
łopoczącym żaglem
na pirackiej łajbie.
Gdy się na niej znajdziesz
– pogódź się z tym stanem –
będziesz kapitanem!

Popłyniesz wraz z Duchem
hen, na Banialukę
i w jednym z jej portów,
w fioletowym worku
znajdziesz skarb niemały
– NIEBIESKIE MIGDAŁY*!



*Niebieskie migdały – kto ich raz spróbuje,
temu nic innego już tak nie smakuje.
Solone lub w lukrze, można je też smażyć,
gotować na parze – zjeść, a potem marzyć!

czwartek, 5 maja 2016

DUCHY KSIĄŻKOWE

| Wierszyk miał być na Światowy Dzień Książki (23 kwietnia), ale złośliwe "duchy-wirusy" opanowały mój komputer, ale co się odwlecze to...


W książce o smokach, na stronie szóstej,
mieszkał duch, który miał palce tłuste.
A duszek-łasuch na osiemnastej
zostawił lukier z drożdżowych ciastek 

jeszcze obżartuch, strasznie łakomy,
keczupem z pizzy pobrudził strony:
drugą i czwartą, a na okładkę
(to na dokładkę!) wylał herbatkę.

Duszek rysownik – ten spod obrazka –
czerwoną kredką tytuł zabazgrał.
Marny los spotkał także spis treści,
gdyż go wyrwało sześć duchobestii.

W rozdziale ósmym grasował srogi
duch, który kartkom zaginał rogi…
więc z takiej książki pouciekali:
tata – smok duży,
synkowie mali,
mama – smoczyca
razem z córkami,
wszystkie literki
wraz z obrazkami.

Duchy zmartwione, ze wstydu blade,
postanowiły zwołać naradę.
Usiadły grzecznie na grzbiecie książki
(był niewygodny – twardy i wąski),
wkrótce uchwała była gotowa:

„Obiecujemy KSIĄŻKI SZANOWAĆ!”


niedziela, 21 lutego 2016

TO I OWO

Dziś znalazłam TO i OWO.
Pierwsze miało grzywę płową,
drugie trzy kły, wszystkie czarne,
a na głowie pstrą kokardę.

TO, w rajstopach oraz swetrze,
od OWEGO było cięższe,
szersze, wyższe (w kapeluszu) –
posiadało pięć par uszu.

OWO miało nosy cztery,
zamiast włosów trzy petit beurre’y(czyt. ptibery),
ogon cienki jak niteczka –
na metr długi, cały z mleka.
A do tego brzuszek OWO
nocą świecił kolorowo.

TO się śmiało ryjek krzywiąc,
gdy zjadało ser z pokrzywą,
a rąk osiem, które miało,
żółte były tak jak ciało…

Słuchaj, teraz mam zadanie,
kartkę weź i powiedź mamie,
babci, cioci, albo tacie…
– Jeszcze raz wiersz przeczytajcie.

Ty kredkami, kolorowo,
w mig narysuj TO i OWO!



Tu podpowiem małym główkom: 
te *petit beurre’y (czyt. ptibery) – trudne słówka,
a to kruche są ciasteczka.
Warto popić kubkiem mleczka.
Niam,
zjedź sam!

piątek, 19 lutego 2016

CESARZ ZE SZWECJI…

| Gimnastyka dla języka, proszę czytać na głos :)

Cesarz ze Szwecji
i król z Kornwalii
poszli po szyszki
i kosz konwalii.

Szli, a gdy doszli –
wraz z całą armią –
znaleźli w szyszkach
krasnali karton.