Choć kolczaste na nich suknie
– bardzo chętnie je zbieramy.
Kiedy wiatr jesienny dmuchnie
spadną liście i (?…)
***
Świat maluje Pani Jesień,
na czerwono i złociście.
Na brązowo też jej chce się
pomalować wszystkie (?…)
***
„Ma kapelusz w kropki? Gładki?”
„To muchomor! To prawdziwek!
Wiem, bo tylko zbieram – z dziadkiem –
do zjedzenia dobry (?…)”
***
Czarna chmura? O, już pada!
Ja się zmoczyć nie pozwolę.
Nie chcę kąpać się, jak żaba
– schowam się pod (?…)
***
Na podwórku wielka powódź,
bo kałuża jest jak morze.
Przejść się nie da, nawet wokół
– tu potrzebne są (?…)
***
Już wakacji nastał koniec.
Wietrze wiej i szybko przemień
– zanim w bieli świat utonie –
barwne lato w złotą (?…)
| Mam nadzieję, że odpowiedzi dopowiadają się same. Ale jeśli się nad nimi biedzisz tu masz na wspak odpowiedzi: ( ynatzsak / eicśil / kebyzrg / melosarap / ezsolak / ńeisej ).
Są też zimowe zagadki DAJĘ SŁOWO, JEST ZIMOWO I ZAGADKOWO... http://rymcym.blogspot.com/2013/01/daje-sowo-jest-zagadkowo-i.html |
poniedziałek, 9 września 2013
piątek, 6 września 2013
W(FRRR)ÓBLE
Co za raban, coś tu ćwierka?
W gąszcze bluszczu szybko zerkam,
a tam: mama, babcia, tatko
– szarych wróbli całe stadko.
I tak budzą mnie co rano,
ledwie świta, wciąż to samo!
Głowa pęka od ćwierkania,
byle dotrwać do śniadania!
Wtedy wróble – frrr! – odlecą,
szukać ziaren, gdzieś za rzeką.
Gdy już znajdą dyni pestkę,
albo smaczny okruch chleba
– zaspokoją brzucha chętkę –
wróble wiedzie radość wielka.
W lot wyskoczą szarą zgrają,
nie pozwolą spać robalom.
Zaćwierkają, zafurkoczą,
na jabłonkę z gruszy skoczą
i ślimaki strącą z liści.
Czy to pościg? Czy to wyścig?
Wypluskają się w kałuży,
albo kąpiel wezmą w piasku,
aby pióra swe zanurzyć
w młodej nocy szarym blasku.
Wypryskane snu perfumą,
zmierzchem siwym, w letnią porę,
już do stracha szybko fruną,
na… wystawny podwieczorek.
W gąszcze bluszczu szybko zerkam,
a tam: mama, babcia, tatko
– szarych wróbli całe stadko.
I tak budzą mnie co rano,
ledwie świta, wciąż to samo!
Głowa pęka od ćwierkania,
byle dotrwać do śniadania!
Wtedy wróble – frrr! – odlecą,
szukać ziaren, gdzieś za rzeką.
Gdy już znajdą dyni pestkę,
albo smaczny okruch chleba
– zaspokoją brzucha chętkę –
wróble wiedzie radość wielka.
W lot wyskoczą szarą zgrają,
nie pozwolą spać robalom.
Zaćwierkają, zafurkoczą,
na jabłonkę z gruszy skoczą
i ślimaki strącą z liści.
Czy to pościg? Czy to wyścig?
Wypluskają się w kałuży,
albo kąpiel wezmą w piasku,
aby pióra swe zanurzyć
w młodej nocy szarym blasku.
Wypryskane snu perfumą,
zmierzchem siwym, w letnią porę,
już do stracha szybko fruną,
na… wystawny podwieczorek.
niedziela, 1 września 2013
LATO U BABCI
Co roku u babci wakacje spędzamy.
Choć czasem nam tęskno do taty i mamy,
tu zawsze jest miło, czas się też nie dłuży
i można się nawet wytaplać w kałuży –
z kotem muchy łapać, z psem za kurą biegać,
albo wspiąć się szybko na sam czubek drzewa;
popływać w jeziorze, upleść wianki ładne;
znaleźć złotą gwiazdkę, gdy na pole spadnie;
z wiatrem ptakom pióra poukładać w locie,
a gdy mży i pada, schować się pod kocem
i babci bajania słuchać aż do rana.
(Choć ma dużo pracy, znajdzie chwilę dla nas.)
Gdy się wybiegamy na lipcowej łące,
poprosimy babcię o bułki pachnące,
obsypane makiem, chrupiące, rumiane.
Zjemy je w ogrodzie, przy stole w altanie
Popijemy mlekiem ciepłym, wprost od krowy,
osłodzonym trochę miodem akacjowym
A gdy lipiec minie, ja i moja siostra,
u kochanej babci chcemy jeszcze zostać! | *lipiec, albo sierpień - jak kto woli :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)