wtorek, 23 września 2014

SUCHA PLUCHA

| I już jesień, a z nią wkrótce deszcze, plucha. Ale, co by było, gdyby...


Co by było, gdyby plucha
zamiast mokra była sucha?

Ja do okna – tam okropnie,
w suchym deszczu wszystko tonie.
Zamiast kapać tylko trzeszczy,
szura, skrobie, dźga i kole –
jakby miliard mikrych chrząszczy,
potoczyło się po stole.

Niepotrzebne parasole,
nie przemoczą wszak opady.
Kalosz krzyczy: „Błoto wolę!
Mokre dajcie mi okłady!”
– bo zakasłał się niebożę.

Zamiast kałuż piasku morze:
na ulicach, na chodnikach,
klombach w parku i trawnikach.

Rynny piasek przesypują,
jak w klepsydrze czas liczony,
a potoki piaskiem plują –
wnet zamienią się w zagony.

Wokół tylko szumi rzewnie….

Siedzę w domu, jak mysz, cicho
–  cała skryta pod poduchą –
i wylewnie bardzo tęsknię,
za jesiennych dni szarugą
– zimnowodną, mokrą pluchą!

niedziela, 21 września 2014

CZERWONE ŚMIGIEŁKO

| Dziadek, to skarb. Jedna z najważniejszych osób w życiu dzieci 
  - i to ostatnio mnie inspiruje, bo mało pamiętam swoich. 
 O śmigiełkach podsłuchałam fragment rozmowy pomiędzy 
 wnuczkiem i dziadkiem, gdy przechodziłam koło parku.


– Chcę mieć śmigiełko – powiedział Tomek –
całe czerwone, w pasy zielone.
A powiedz, dziadku, jakie mieć chciałbyś
zamiast tej czapki? Może wystarczy
zielonej farby, albo czerwonej.

Popatrz, lecimy nad naszym domem,
ponad ulicą, parkiem, przedszkolem.
Jak dwa latawce. Jakie zdziwione
mają przechodnie miny? Zabawne!
Ja macham do nich, pomachaj także.

Oj! Już się wszystkie skończyły farby
i czyste kartki. Lotów wystarczy,
lecz jutro, dziadku, to namaluję
jak szybujemy z chmury na chmurę.

poniedziałek, 15 września 2014

ŻOŁĘDZIOBRANIE

| Czy to już? Eee, chyba jeszcze nie, ale już, już... tuż, tuż :)


Dziadku kończ szybciej śniadanie
– dzisiaj jest żołędziobranie!

Koszyk mam przygotowany,
klucze weź od naszej bramy!

W parku już czekają na nas.
Szumi dąb. Cóż to za hałas?!

Spada grad – żołędzi chmara,
wszystkie je wyzbieram zaraz.

Potem, w mig, pognam do domu.
Ciężki kosz, oj! Dziadku pomóż!

Zobacz tu – kaczuszki małe.
Oddam je, za bajek parę.

Oddam też z żołędzi: psiaka,
jeże dwa, kozę, ślimaka,

rybę i na dębie sowy
 – cały świat… mój, żołędziowy!

***
„Dawno temu, przed wiekami,
w dębowej krainie,
rosło drzewo z żołędziami
wielkimi jak dynie…”