poniedziałek, 20 kwietnia 2015

DUCH W BIBLIOTECE

Raz w bibliotece widziano ducha,
siedział w kąciku na audiobookach*,
za stertą książek. 
Czytał bez przerwy,
jak przybrać postać słonia lub zebry,
guźca, 
gazeli, 
małpy, 
żyrafy.

I był strapiony, że nie potrafi
zmienić się w zwierza rodem z Afryki:
– Ech! Być jak gepard, w cętki i dziki.
Wcielić się w małpę lub nosorożca…!

Zwierzęca forma była mu obca.
Jednak zadziwił bibliotekarkę,
gdy się przemienił w ciekawą bajkę
o lwie, 
żyrafie i nosorożcu,
małpie, 
gepardzie…

Ot tak po prostu!

Na koniec szepnę wam w tajemnicy:
każdy ją chętnie chciał wypożyczyć!




*[czytaj: ałdiobukach]
Audiobook - to nie jest auto,
ani sucha gałąź buka,
lecz nagrana dla Was książka,
której miło będzie słuchać.

wtorek, 14 kwietnia 2015

RADOŚĆ NA ŁĄCE

| Jeszcze trochę z wiosennej łąki :)

Dziś radość na łące,
trzmiel psotnik wciąż bryka,
marcowy zajączek
tańcuje walczyka.

Na skrzypkach lipowych
przygrywa świerszcz mały
i tańczą biedronki
z żukami do pary.

Też cieszą się pszczoły
kwiatami i słońcem.
A nawet kret stary
świętuje w swej norce,

bo zima nareszcie
odeszła na dobre.
Jest ciepło, wspaniale
i mamy już wiosnę!

niedziela, 12 kwietnia 2015

PODWÓRKO

| Hej, wczoraj było tak pięknie, że cały dzień chciało się spędzić na podwórkowych zabawach i właśnie stąd ten wierszyk :)


Za siódmym płotem, niewielką górką,
mieści się zwykłe, szare podwórko,
na którym rośnie wysoki klon,
a przed nim stoi ogromny dom.

Jest jak wieloryb na oceanie
i w jego wnętrzu mamy mieszkanie:
ja, mama, tata i nasz kot Klusek –
prawdziwy pirat. Każdy by uciekł
na widok jego ostrych pazurków.
A on uwielbia chodzić po murku
dokoła domu – dumny i ważny –
i mnie przenosi na ląd fantazji,
abym z piracką, prastarą mapą
odszukał skrzynię pod drzewem bago;
złowił świecące, złote letugi,
na ucztę z Bolo trzydziestym drugim;
wspiął się na wulkan ruchomych piasków.
Bym jajo, które spoczywa w gniazdku,
wykradł groźnemu ptakowi zzzodo.
Jajko to będzie wielką nagrodą
w wyścigu borszryb ponaddźwiękowych…

I tylko szkoda, że gdy gotowy
obiad już czeka i mama woła,
wszystko to nagle znika dokoła.
Znowu jest szare, zwykłe podwórko
za siódmym płotem, niewielką górką.