sobota, 22 czerwca 2013

KWIAT PAPROCI

W stumilowym lesie,
tam gdzie świat się kończy,
czekał kwiat paproci
jasny i błyszczący.

W nocnym mroku skryty
spał na mchu poduszce,
okrywał się liściem,
dom miał w leśnej ściółce.

W czerwca noc najkrótszą,
ze snu przebudzony,
rozjaśnił swe płatki
magią obdarzony.

Wokół się rozglądał
za odważnym śmiałkiem,
mógłby jego życie
zmienić w cudną bajkę.

Wabił swym zapachem,
co przez puszczę sennie
rozlewa się mgiełką,
a porankiem rzednie.

Dokonał żywota
w ukryciu, samotny.
Śmiałek noc tę przespał,
nie był magii godny.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

PLUSZOWY KAPELUSZ (Niesforny kapelusz)

Co tu robić – wiedzieć muszę –
z tym pluszowym kapeluszem?
Wyobraźcie tylko sobie,
że gdy włożę go na głowę
– w kapeluszu słońce świeci.
Mała chmurka, cała biała,
w mig pod rondo się wepchała.

Czy nie lepszy już berecik?!

W ten kapelusz, na dokładkę,
chowa ciastka babcia z dziadkiem.
Góra tego już się piętrzy
i dosięga wprost do tęczy,
a ta tęcza, w kapeluszu,
nie ze światła jest, a z pluszu.
Jednym końcem rondo zdobi,
co szerokie jest jak pole.
Na tym polu rosną sobie:
maki, chabry i kąkole.

I to wszystko w kapeluszu!

Jest tam drzewo, tak wysokie,
że ma na nim gniazdo księżyc.
W dzień przykrywa się obłokiem,
sen radosny chciałby wyśnić,
i go gwiazdce dać w prezencie,
lecz się ciągle smuci we śnie
i łka cicho w kapeluszu.

Jest rakieta i latawce,
ptak niebieski, żywa woda;
smok, co pasie się na trawce;
czarownica bardzo młoda,
która lata na pędzelku
i maluje niebo w kratkę;
i ma wronę za sąsiadkę
– tę, co chowa się w pudełku
kolorowym, całym z pluszu;
tak jak rondo w kapeluszu.

Ach! Powiedzcie mi kochani,
co z tym kramem począć całym?
Bajką tylko głowę mami,
czary jakieś się zebrały
i wskoczyły w ten kapelusz.

Odczarować go należy,
lecz nie można, ani rusz,
nawet gdyby tysiąc węży
zjeść zechciało cały plusz.



| Wiersz z dedykacją dla Martynki z Marzycielskiej Poczty http://marzycielskapoczta.pl/martyna-karbowska/ |

poniedziałek, 3 czerwca 2013

KRA_KRUK

Czy widzicie Pana Kruka,
jak na polu szczęścia szuka?
Chodzi wolno, głośno kracze,
czarne spodnie ma i fraczek:
jakieś takie, jak to pole;
dziura w ziemi, mucha w smole;
jak kominiarz – gdy w kominie;
czarna rozpacz, co przeminie.

Kruk krukowi, w ciemnym dole,
oczu czarnych nie wykole.
A gdy wejdzie między wrony,
jak kruk krakać jest spragniony.

Ma on często czarne myśli,
kiedy koszmar jeden wyśni.
W tym koszmarze kruczoczarnym
(z białą krą i życiem marnym),
pośród śniegu jasnych sukien,
już się staje „białym krukiem”.