poniedziałek, 24 marca 2014

JAJKO, KURA, CZY… ?

Dziś w mojej głowie myśli wichura:
co było pierwsze – jajko czy kura?
Musiało jajo być na początku,
przecież bez niego, sami zgadniecie,
nie będzie żadnej kury na świecie.

Oj! Hola, zaraz! To nie w porządku.
Gdyby nie kury, to nici z jajek.
Jaj szukać przyjdzie w krainie bajek.
A w bajkach tylko – jajka magiczne,
albo różowe, czy też kosmiczne.

Z nich tylko zając wykluć się może
i to w buraczkach, i w złym humorze,
więc kury górą, bo znoszą jajka
które przyrządzić może kucharka.

A te zuchwałe tezy, głoszone
przy jajecznicy (z dań ulubionej),
to wprost niezręczność, bajdy i bzdury,
z których się śmieją jaja i kury.

Zgodnie już wiedzą wszyscy na grzędzie,
pierwszy był kogut! 
I zawsze będzie.



| To tak przekornie i ironicznie bardziej, i nie wiem czy dla dzieci też się nadaje... może starszych. |

piątek, 21 marca 2014

KALOSZE... POPROSZĘ! +



Duch pewien spod Łodzi
w kaloszach nie chodził.
Podmokłe miał lochy,
a katar tak srogi,
że kichał jak salwy 
armatnie.

Turystów odstraszał,
co z Piły i Reszla
na zamek przybyli,
lecz w nim ani chwili
nie chcieli pozostać –
bo strasznie.

Dyrektor szczerbaty
kładł w uszy kłąb waty.
„Z tym Duchem co zrobić,
by wreszcie zarobić?!” 
– okrutnie się martwił
i głowił.

Aż pomysł gotowy
sam wpadł mu do głowy:
„Nie pachnę dziś groszem,
lecz kupię kalosze!” 
– i pognał do Łodzi
na „łowy”.

A odtąd kichaniem
nie straszy już zamek.
Turystów czterystu
zjawiło się w mig tu.
Dyrektor szczęśliwy
nareszcie!

Ten Duch, choć nie znosi,
kalosze wciąż nosi.
W opowieść tę chcecie 
– to wierzcie…

niedziela, 9 marca 2014

W ZDROWYM DUCHU

W plamach chory Duch (niewielki),
chociaż mama ostrzegała,
wpadł niechcący do butelki
mleka – co na półce stała.

Zmoczył nóżki, zmoczył brzuszek.
Cały pobladł (to ze strachu).
Chciał czym prędzej z butli uciec
i się znaleźć w ciemnym lochu.

Babcia przyszła, garnek wzięła,
miała mleko zagotować,
lecz krzyknęła: „Wielkie nieba!
Kto to taki tu się schował?”.

Wyłowiła nieszczęśnika
i szybciutko wysuszyła.
Patrzy, a już z Ducha znika
czarna plama. To jest siła!

Wreszcie czysty z każdej strony,
białą głowę ma i szyję,
i szczęśliwy, wyleczony
w kuchni mleko z miodem pije.

Nawet kożuch, ten na mleku,
teraz w jego menu gości.
A choć skończył Duch pięć wieków,
to ma mocne, zdrowe…       
                                  KOŚCI!