czwartek, 10 kwietnia 2014

MISIOBUDOWA (misiowanka_5)

| Dzisiaj też misiowo. Po prostu Misie się rozpychają na kartkach, szczególnie gdy gotuję. Później te bazgrołki przepisuję, aby tu się umisiowiły... ups! umiejscowiły. A chciałam się tak na wiosnę mocno uduchowić, ale mój podpowiadacz wierszyków o duszkach gdzieś przepadł. |


W Minimisiowie misioafera –
zaczęły Misie budować teatr.

Poprzynosiły, co tam Miś może,
z pluszu, drewniane, białe, w kolorze –
i jeszcze trochę przydasiów różnych,
zaokrąglonych i też podłużnych:
szpulkę bez nitki, 
guzik z pętelką,
kapelusz w pszczółki z kokardą wielką,
dziurkę od klucza i cacko lśniące,
kamyczek, piórko, 
łopatkę, książkę,
worek bez piasku i piasek z worka.
Przyniosły wszystko – co miały w domkach.

Cały dzień trwała misiobudowa.
Jeden Miś ziewał, drugi się chował,
trzeci znudzony leżał w hamaczku,
a reszta spała smacznie na piasku,
aż biały Misiek wyjął z kieszeni
srebrne śmigiełko.
Pomysł się zmienił,
bo wtedy Misie złapały polot –
w mig zbudowały wielki 
MISIOLOT!

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

MISJA MISIA (misiowanka_4)

| Kolejna misiowanka - ta,  z misją, ale to raczej mission possible, bo nagrodą prawdziwy skarb :) dla Misia łasucha |



Biały niedźwiedź, obok Misia,
na ławeczce w parku przysiadł
i powiada:
– Cześć kolego!
Witam pana pluszowego!
Czy zechciałby pan, wraz ze mną,
na wyprawę iść tajemną
(też wyruszy na nią Krzysia),
zgubionego UFOMISIA
szukać w śniegu na północy.
Tam podobno spadł tej nocy
MISIOSTATEK GALAKTYCZNY,
a w nim żelki w smkach licznych,
prosto z Wielkiej Niedźwiedzicy.
Ja na pomoc pańską liczę!

Miś podrapał się po głowie,
myśli: „Futro mam pluszowe,
miłe, ciepłe, antyśnieżne.
Zapasowe z sobą wezmę
(jeszcze prowiant – plusz w tabletkach),
aby ciężką misję przetrwać”.

Więc wykrzyknął:
– Idę z tobą
na wyprawę ratunkową!
Odzyskamy też dwie tony
misiożelków zamrożonych!




środa, 2 kwietnia 2014

WYPISZ, WYMALUJ, JAK…

| Co dzisiaj w świecie duchów? Jakieś znajome wydarzenia u sympatycznej rodzinki 2+1+pies. Prawda, że bardzo ludzkie. |



Wśród prześcieradeł, poszew poduszek,
zgubił się mamie raz synek Duszek.
Przepadł we wtorek, a Morus wraz z nim.
Morus to duch psa bardzo zabawny.

W środę struchleli: mama i tata,
bo prześcieradło zaczęło latać,
później poszewka taka od jaśka.
Księżyc był w pełni, biła dwunasta.

Zza prześcieradła ktoś się odezwał:
– Przed wami stoi straszliwa bestia.
– Hau! – zaszczekało też spod poszewki.
– Drżyjcie o życie, to nie przelewki!

Mama i tata, wśród tej pościeli,
naraz ze strachu głośno krzyknęli:
– Gdzie tu się schować, kto nam podpowie,
czyżby nas straszył prawdziwy człowiek?!

Gdy syn wyplątał się z prześcieradła,
to śmiał się głośno, mama pobladła,
a tata dumny był niesłychanie:
– Masz synku talent i powołanie!